Strona główna Centrum Prasowe Niejawnie nie znaczy niebezpiecznie

Niejawnie nie znaczy niebezpiecznie

Zdarza się, że szukając pracy odpowiadamy na tzw. ogłoszenia ukryte, które nie zawierają nazwy firmy. Pamiętajmy, że w takich przypadkach również możemy żądać informacji o tym, kto przetwarza nasze dane, choć jak wynika z sondy marki eRecruiter, nawet nie wszyscy rekruterzy o tym wiedzą.

„Dla swojego klienta, międzynarodowej firmy z branży IT, poszukujemy…” – na pewno każdemu rozglądającemu się za pracą zdarzyło się trafić na ogłoszenie zaczynające się od takich słów. Warto być czujnym przy aplikowaniu na oferty, które na pierwszy rzut oka nie wzbudzają naszego zaufania. Nie znaczy to jednak, że należy rezygnować z odpowiadania na oferty lub formularze aplikacyjne niezawierające nazwy pracodawcy. Część firm prowadzi bowiem tzw. „rekrutacje niejawne”. Czasem takie oferty są wręcz specjalnie oznaczone, jak na przykład w serwisie Pracuj.pl.

Utajnienie nazwy pracodawcy, dla którego portal bądź agencja doradztwa personalnego prowadzi nabór pracowników, zazwyczaj nie następuje bez powodu. – Firmy zastrzegają sobie anonimowość z różnych względów. Czasem wynika to z polityki kadrowej firmy, innym razem z utajnienia przed konkurencją informacji o rozwoju któregoś z działów – mówi Julia Matulewicz, konsultant projektu eRecruiter. – I choć poprzez ofertę pracy lub formularz aplikacyjny w systemie rekrutacyjnym nie jesteśmy w stanie zweryfikować firmy, do której wysyłamy nasze zgłoszenie, jak również nie możemy żądać ujawnienia jej nazwy od pośrednika, to pracodawcy mają określone obowiązki informacyjne wobec osób, które zaaplikowały – dodaje Julia Matulewicz.

Po cichu, ale z odzewem

W momencie, kiedy do faktycznego ogłoszeniodawcy spływa aplikacja, zgodnie z Ustawą z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (tekst jedn. Dz. U. z 2002 r., Nr 101, poz. 926 z późniejszymi zmianami), powinien on bez zbędnej zwłoki poinformować kandydata, kto od tej chwili jest administratorem jego danych, łącznie z nazwą i siedzibą firmy, w jakim celu są one przetwarzane, oraz kto będzie miał do nich dostęp. Podobnie, jak w przypadku jawnych rekrutacji, kandydatowi przysługuje też prawo dostępu do swoich danych oraz ich poprawiania.

Warto znać swoje prawa, szczególnie, że jak pokazała ankieta przeprowadzana przez eRecruitera, świadomość obowiązku informacyjnego w tym zakresie jest ograniczona* – 39% ankietowanych rekruterów nie wiedziało, że ciąży na nich taki obowiązek w przypadku ogłoszeń ukrytych. W wypełnieniu takiego obowiązku mogą natomiast pomóc nowe technologie. Dostępność narzędzi ułatwiających komunikację zwrotną jest coraz większa – z jednej strony może to być tradycyjny autoresponder w skrzynce mailowej, z drugiej – odpowiednio skonfigurowany system do rekrutacji on-line (tzw. ATS), który automatycznie prześle informację do kandydata, zaraz po wypełnieniu przez niego formularza on-line.

Bezpieczeństwo gwarantowane

Administrator danych, oprócz obowiązku informacyjnego wobec kandydata, podlega także licznym regulacjom w zakresie dbania o ich bezpieczeństwo. I tu znów z pomocą przychodzą nowe technologie.  – Informatyzacja wielu elementów naszego życia sprawiła, że dziś rekruter nie musi już zastanawiać się czy spełnił wszystkie wymogi odnośnie ochrony dokumentów kandydatów. Nowoczesne rozwiązania, takie jak systemy do rekrutacji on-line, poprzez liczne zabezpieczenia gwarantują bezpieczny obieg dokumentów między osobami uprawnionymi. Wówczas to dostawca systemu dba, aby wszystkie formalne wymogi bezpieczeństwa zostały spełnione, a administrator danych osobowych, czyli pracodawca, może wtedy spokojnie skupić się na wybieraniu najlepszych kandydatów – mówi Marcin Sieńczyk, odpowiedzialny za system eRecruiter.

* Ankieta on-line przeprowadzona w dniach 28.01-15.02.2013 (n=606). 

Załączniki:

2013-05-14_Niejawnie-nie-znaczy-niebezpiecznie (doc)